Emocje po FreeFormFestiwal powoli
opadają. W sieci na licznych portalach muzycznych pojawiło się wiele relacji z
tego wydarzenia, a artyści zbierali pochlebne oraz te nieprzychylne opinie
krytyków i dziennikarzy muzycznych. Ja będąc na tego typu eventach jestem tam w
100 procentach dla muzyki, nowych doznań, które może mi ona dostarczyć, ale
ogromną uwagę zwracam również na wizerunek sceniczny artystów. Jest to również
raj dla moich zmysłów, ponieważ sami uczestnicy też nie szczędzą w swoich
festiwalowych stylizacjach. Tak też było na tegorocznym FreeFormFestiwal.
Pierwszego dnia w momencie
swojego wejścia na scenę, zachwycił mnie zespół Kate Boy. Ubrani na czarno, z
oryginalnymi szelkami, oplatającymi się również wokół nadgarstka, zrobili
niesamowite pierwsze wrażanie. Podczas koncertu jednak, powoli zachwyt opadał,
ale tylko i wyłącznie ze względu na muzyczną stronę występu. Przyciągał mnie
jednak widok pięknej wokalistki, która na scenę wybrała dresowe czarne spodnie,
czarną koszulkę i bejsbolówkę. Reszta zespołu składająca się z mężczyzn również
postawiła na luźny styl i czapki, lecz w ich przypadku były to fullcapy ;).
Wizerunek zespołu był spójny, poprzez łączące go elementy poszczególnych
członków zespołu. Jedyną dobrą stroną występu były niestety tylko doznania
estetyczne.
Koncert zespołu Fair Weather
Friends był dla mnie najgorszym występem tegorocznego festiwalu. Wokalista nie
zachwycał ani wokalem ani wizerunkiem. Wyglądał niechlujnie, w powyciąganym
swetrze w paski i jeansach. Totalna klapa. Z koncertu wyszłam po kilku
minutach.
Wartą opisania jest oczywiście
Azealia Banks. Jej wizerunek jest drapieżny i bardzo określony. Na swoim
występie ubrana była w mogący budzić kontrowersje kostium, ale przecież scena
to idealne miejsce do tego typu wybryków! Azealia kusiła fanów zmysłowymi
ruchami, a jej piękne, czerwone włosy zachwycały imponującą długością. Mnie
oczarowały jej totalnie odjechane buty, na wysokiej podeszwie, również w
kolorze czerwieni. Ten koncert był ogromną dawką energii i inspiracji.
Moim zdaniem najlepszym występem
całego eventu był koncert Woodkida. Jego głos i cała oprawa muzyczna zapierały
dech w piersiach. Przy mocniejszych brzmieniach szaleliśmy wszyscy w rytm
muzyki, a to wszystko potęgował wygląd samego artysty. Cudownie było patrzeć na
kolesia w full capie, wzorzystej kurtce, t-shircie i luźnych spodniach w cętki,
który wykonywał spokojne utwory i magnetyzował wokalem. Genialnym elementem
jego wizerunku jest też broda. Całość wyglądała niesamowicie.
Do
wpadek festiwalu mogę zaliczyć sukienkę Noviki.
Sporo inspiracji można też czerpać od ludzi, którzy przychodzą na festiwal. Ja niestety swoich zdjęć z tego wydarzenia nie mam, ale przy kolejnej takiej okazji postaram się to nadrobić. Na Free Form Festiwal w przyszłym roku chętnie wrócę i polecam go wszystkim lubiącym elektroniczne brzmienia. :)















.gif)










.jpg)













